piątek, 22 lutego 2019





Pewien Pabianiczanin, po pyralginie,
Pragnął popaćkać, Pani Peplinie.
Podszedłszy pod próg, pardon, powiedział,
Pomyślał - pewnie pokarze przedział?
Potwornie pęczniał, pod pantalonem,
Panią, pozornie, podpalił płomień.
Pabianiczanin pochwycił ptaka,
Popersfadował, potulił, płakał...
Pani przytomnie, penis połknęła,
Podgryzła ptaka, płynu połknęła!
Podniety padły, potulność prysła,
Poszczana Pani, Pan, Panią pryskał!
Powiędło Panu, Pani pierdnęła...
Półdrwiąco, prącie, Panu podjęła!




Fazik 22-02-2019

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Gdziekolwiek...

 Los skazał mnie na wędrówkę, Różnych miejsc doglądałem, I tylko niebiosa wiedzą, Dlaczego z Tobą zostałem. W tym dzikim błękicie, Tyle gwia...